Sobota, 19 października 2019 r. | imieniny: Piotra, Pawła

Tygodnik TEMI: Kto i w jaki sposób zamordował Grażynę Kuliszewską? PDF Drukuj Email
Tygodnik TEMI: Kto i w jaki sposób zamordował Grażynę Kuliszewską?.

logo1Prowadząca postępowanie w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Tarnowie oficjalnej odpowiedzi na to pytanie nie udziela, rąbka tajemnicy uchyla natomiast prywatny detektyw Bartosz Waremczuk, który jak mówi, dotarł do wstępnych wyników sekcji zaginionej na początku stycznia Grażyny Kuliszewskiej. Twierdzi, że 34-latka zginęła od uderzenia w głowę tępym narzędziem. A mieszkańcy Borzęcina, którzy śmiercią kobiety żyją od kilku miesięcy mnożą spekulacje na temat okoliczności tragicznych wydarzeń. Od sposobu, w jaki zadano śmiertelne ciosy bardziej interesuje ich to, kto trzymał narzędzie zbrodni.

Biuro detektywistyczne Bartosza Waremczuka ogłosiło sensacyjną wiadomość, niepotwierdzoną na razie przez Prokuraturę Okręgową w Tarnowie, że wstępne wyniki sekcji zwłok mogą wskazywać na uderzenie tępym narzędziem lub uderzenie głową o tępą krawędź jakiegoś przedmiotu. Tego typu obrażenia mogą świadczyć o nieszczęśliwym wypadku bądź celowym działaniu. Najbardziej istotną kwestią – napisał na swoim facebookowym profilu Waremczuk – jest wyjaśnienie, czy w następstwie uderzenia w głowę Grażyna Kuliszewska zmarła, a jeśli nie, to czy została podjęta próba ratowania jej bądź działanie mające na celu pozbawienia jej życia, na przykład duszenie. Wszystko okaże się, gdy poznamy oficjalne wyniki sekcji. I podaje Bartosz Waremczuk kolejną zaskakującą informację.

Niedaleko domu, z którego kobieta wyszła w nocy z 3 na 4 stycznia, odbywała się impreza, jego zdaniem uczestniczyli w niej znajomi Kuliszewskiej i jeden członek jej rodziny. Co najmniej jeden uczestnik imprezy pozostawał w wielomiesięcznym konflikcie ze zmarłą. Zdaniem detektywa za śmierć kobiety mogą odpowiadać co najmniej trzy osoby. Przypominamy, Grażyna Kuliszewska – mieszkająca z mężem i pięcioletnim synem w Londynie przyjechała na kilka dni do Polski. Jak w czasie zeznań podawał jej mąż, ostatniego dnia pobytu, po załatwieniu formalności w biurze notarialnym cała rodzina była w domu, małżonkowie razem ułożyli dziecko do snu. Dopiero rankiem następnego dnia okazało się, że kobieta zniknęła, ani rodzina, ani znajomi nie wiedzieli, co się z nią stało. Mąż Kuliszewskiej dopiero kilka dni po wyjeździe do Londynu zgłosił zaginięcie żony. Poszukiwania prowadzili policjanci, strażacy, włączyli się w nie także mieszkańcy Borzęcina i okolic. Ruszyło śledztwo, którego przełom nastąpił dopiero pod koniec lutego, kiedy z Uszwicy wyłowiono ciało denatki, a rodzina zidentyfikowała je jako należące do 34-latki. Prokuratura zaleciła sekcję zwłok i szeroki zakres badań, także toksykologicznych, minęło już trzy i pół miesiąca i do tej pory nie ma jej wyników. Mieszkańcy rodzinnej miejscowości Kuliszewskiej nie szczędzą słów krytyki pod adresem śledczych.

To jest jakaś kpina, żeby wykonanie badań laboratoryjnych trwało tak długo. A tymczasem sprawca, lub sprawcy zbrodni w dalszym ciągu nie usłyszeli zarzutów i cieszą się wolnością. Skoro, jak czytam w prasie, prywatny detektyw ma dostęp do wyników, to dlaczego oficjalnych informacji na ten temat nie udzielają organy ścigania?- zastanawia się jeden z sąsiadów Grażyny Kuliszewskiej. Nieujawnianie wyników sekcji zwłok 34-latki sprawia, że mnożą się spekulacje na temat okoliczności jej zaginięcia i śmierci. – Ludzie opowiadają takie sensacyjne historie, że włos zaczyna jeżyć się na głowie. Mówią, że ktoś ją wybawił z domu, zamordował, zakopał, wykopał, wrzucił do rzeki... Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że te słowa sprawiają nam ból i w nieskończoność przypominają tragiczne wydarzenia z początku roku. Czekamy na informacje z prokuratury, nie chcemy już wysłuchiwać tych bredni, które, co nie jest wykluczone, mogą docierać także do małego syna Grażyny. Bardziej do tego, w jaki sposób zginęła, interesuje mnie, kto zadał jej śmiertelne ciosy – mówi spokrewniona z zamordowaną kobietą.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie nie chce komentować rewelacji prywatnego detektywa. – Prowadzimy drobiazgowe śledztwo i sprawdzamy, co najmniej kilka hipotez z nim związanych. Przesłuchaliśmy już kilkadziesiąt osób, zleciliśmy także wykonanie szeregu czynności policjantom z Londynu. Ze względu na dobro śledztwa o niczym na razie nie możemy informować. Nie będę także komentował doniesień detektywa, chociaż nie ukrywam, że i te wątki będziemy badać – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, Mieczysław Sienicki.

Zofia Sitarz

Share/Save/Bookmark
 
© 2011 Oficjalny Portal Gminy Borzęcin
designed by Mariusz Zawistowicz, Coded by Rafał Bakalarz

Zgodnie z Art.173 ust.4, pkt.3 informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym portalu, dostosowania ich do indywidualnych potrzeb każdego użytkownika, jak również dla celów statystycznych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszych serwisów internetowych, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies.
polityka cookies.

Akceptuje cookies na tej stronie.

EU Cookie Directive Module Information